This page is hosted for free by cba.pl, if you are owner of this page, you can remove this message and gain access to many additional features by upgrading your hosting to PRO or VIP for just 5.83 PLN.
Do you want to support owner of this site? Click here and donate to his account some amount, he will be able to use it to pay for any of our services, including removing this ad.
Strony WWWSerwery VPSDomenyHostingDarmowy Hosting CBA.pl
Gościmy

Odwiedza nas 6 gości oraz 0 użytkowników.

Odsłon artykułów:
89496

REALACJE Z REJSÓW

W tym 2015 roku postanowiłem, że będę opisywał poszczególne rejsy, ale jak to zrobić? Nie wiem, nie chcę by kogoś urazić! Może będę opisywał piękne miejsca, porty i ich warunki postoju, moje problemy. Zobaczymy.

Dobrze, na początek trochę wspomnień !!

SPORADY
3 września 2013 roku

I już wrzesień. Jeszcze miesiąc i będę musiał zostawić jacht na zimowanie. Mam tu miejsce stosunkowo tanie, sprawdzone w ubiegłym roku, gdzie jacht będzie bezpieczny stojąc na lądzie, z możliwością wiosennego remontu. Porównując warunki do Włoch - dwa razy taniej, nie mówiąc o Czarnogórze, gdzie było bardzo drogo i o mało nie straciłem jachtu przez głupotę właściciela mariny w Barze. Jeszcze twierdził, że to wina Boga a nie jego. Wyniosłem się z Chorwacji i Czarnogóry właśnie z powodów złego traktowania armatorów i cen, nie na nasze kieszenie. Pływam w Grecji od kilku lat. Ludzie są przyjaźni i wiedzą, że turysta to nie jest chodzący portfel, którego należy pozbawić pieniędzy w różny, czasem bezprawny sposób. Opływałem już praktycznie całą Grecję i nigdy nie spotkałem się z agresją wobec mnie, czy mojej załogi. A w przypadku potrzeby jakiejkolwiek pomocy, nigdy też mi jej nie odmówiono. Obecnie pływam po Sporadach. Nakłonił mnie do zwiedzenia tego regionu artykuł w marcowym Jachtingu. Okazał się bardzo przydatny.

Wszystkie sugestie potwierdziły się. Akwen jest spokojny, wiatr Moltemi omija te wyspy. Płynąc z Aten, czy z Cyklad musimy przejść przez stary zwodzony most łączący wyspę Evia ze stałym lądem. Do Aten jest 74km. Most otwierany jest tylko w nocy. Trzeba sie zarejestrować w Kapitanacie do godziny 22:00. Opłata ok 20€ zależnie od wielkości jachtu. Otwarcie mostu uzależnione jest od pływów i obsługa czeka na zrównoważenie się prądu wody. Przejście jest regulowane przez radio na kanale 12. Po nocnym przejściu mostu można zatrzymać się za mostem, przy keji w mieście Chalkida lub płynąć do porciku w Nea Artaki. Dzięki pomocy przyjaciół mam tu stałą bazę i stąd po zmianie załogi wyruszam w kolejny rejs.

Z tego portu można oprócz Sporad płynąć praktycznie wszędzie: Cyklady, Zatoka Sarońska i Dodekanesos. Ja wybrałem jednak Sporady.

Sama wyspa Evia stanowi bardzo piękny rejon. Jest jeszcze specjalnie nie odkryta przez tzw. masową turystykę. Owszem przyjeżdżają tu przede wszystkim na odpoczynek Grecy. Brak praktycznie turystów ze świata. Również i jachtów jest mało, rejon jakby nie odkryty. Pomiędzy wyspą Evia a stałym lądem półwyspu Ateńskiego jest rejon może i mało interesujący ale po bliższym poznaniu jest tu wiele atrakcyjnych portów, zatoczek oraz wysepek przy których zawsze można znaleźć miejsce. Załoga może dostać się do Chalkidy na trzy sposoby. Samolotem z Warszawy, loty co dziennie do Aten zarówno Lotu i Aegainair, drugi sposób to autobus do Aten z Krakowa ok 30 godzin jazdy, no trzeci sposób to samochodem ok 1800 km, ja jadę 22 godziny przez Serbie i Macedonie. Tu należy pamiętać o zabraniu paszportów.

W mieście niedaleko portu supermarkety typu Lidl i Careful, gdzie można uzupełnić zakupy a przede wszystkim wodę mineralna licząc 3 litry na osobę na dzień. O innych napojach raczej nie wspomnę, bo i po co.

Zamustrowanie, wypisanie listy załogi i w drogę. Pierwszy porcik to Limni. Ok 24 mile. Maleńki port miejsca tylko na 4 jachty tylko cumowanie burtą, bo inaczej zatarasujemy cały port. Tu w Port police możemy zarejestrować Listę załogi i Tranzit Log. Miasteczko typowo rybackie i wypoczynkowe. Ale greckie. Dowód wszystkie reklamy i napisy tylko po grecku. Tawerny nad samym morzem. A ceny przystępne. Małe rybki smażone, Gawros, porcja duża, 2 osoby najedzą się to koszt 5€.

Drugi dzień to znowu 23 mile i port w mieście Edhipsos. To miasto raczej uzdrowiskowe ze względu na gorące źródła termalne. Dużo ekskluzywnych hoteli i kuracjusze raczej zamożni. Ale źródła dostępne za darmo dla ogółu społeczeństwa i oczywiście dla nas żeglarzy. Od portu 300 m na południe wzdłuż wybrzeża.

Port też nie duży zajęty przez łodzie rybackie i dla jachtów jest 4 miejsca. Zwracać uwagę należy na dość duży ruch promów dobijających tuż przy porcie. Woda i prąd na klucz magnetyczny do wykupienia w kiosku przy kapitanacie.

Trzeci dzień to dłuższy przelot do Oreji. Na tej trasie jest trochę żeglarstwa. Tu wieje w nos Moltemi ale tak do 4 B. Po czterech halsach idąc po brzegu południowy idziemy już dobrym bajdewindem i dochodzimy do portu w Oreji. Port dość duży zaopatrzenie w marketach dobre i tanie. Klucz magnetyczny do wody i prądu kupuje się w piekarni lub w super markecie. We wsi troszkę zabytków antycznych, plaża z natryskiem.

Następny dzień to 25km. do pierwszej wyspy Sporadów Skiatos. Urocze miasto na wyspie, reklamowane we wszystkich przewodnikach, ale zatłoczone przez turystów z Anglii i Francji. Na wyspie jest międzynarodowe lotnisko i praktycznie co godzinę ląduje samolot tuż na d masztami jachtów stojących na kotwicy. A w nocy głośno, to mało powiedziane. Tuż przy kotwicowisku kilka sąsiadujących dyskotek, przeważnie z muzyką Techno, więc o spaniu raczej nie może być mowy. W powszedni dzień tygodnia kiedy wypłyną jachty czarterowe, można stanąć przy keji i tu znowu mamy problem bo keja jest przy głównej ulicy miasta, gdzie jeżdżą wszystkie pojazdy a niektóre skutery pozbawione są tłumików. Lepiej uciekać do zatok z piaszczystymi plażami. Wszystkie miejsca do kotwiczenia zaznaczone na mapach.

Ja ze Skiatos jak najwcześniej rano uciekam. Do pięknej zatoki na Skopolos to tylko 12 Mm. Cisza, zatoka osłonięta od strony morza. Las schodzący do samej wody. Raj dla wędkarzy. Zapalony wędkarz, załogant, nałapał ryb dla całej załogi.

Była uczta. A zatoka na Skopolos nazywa się Panoramos.

Następny porcik który polecam to Limini Agnonta. Maleńka wioska. port głęboki i bezpieczny. Powinno się stawać rufą do keji. Prąd i woda po zakupie klucza magnetycznego w restauracji za 10€ + kaucja 10€. W razie nie wykorzystania impulsów można je wykorzystać w mieście Skopolos i tam też zwrócą kaucje.

Wioska bardzo czysta, spokojna. Trzy restauracje rybne. Można odpocząć.

Następny etap który proponuje to stolica wyspy Alonnisos Patitiri. I tu to już uczta duchowa. Odkrywam piękne miasteczko, z wygodnym portem. Trochę buja i stosunkowo płytko, bo ok 2, 80 m głębokości. Woda na keji za darmo. Czasami policjant portowy prosi o zgłoszenie się do ich biura/kiosk/by zarejestrować Log Tranzit i wnieść opłatę portową ok 15€. I to jest jedyny port za który płaciłem ale tylko raz na trzy krotny pobyt. Jak to się ma do Chorwacji, czy Czarno Góry.

I tak załoga zostawi pieniądze w restauracji i sklepach. Za 10 € można dobrze i smacznie się najeść.

 Piękną atrakcją jest zwiedzenie starej wsi obronnej. Wieś wykupiona praktycznie przez Anglików, którzy mają dość szarości angielskiej i przenoszą się na wyspę. Pełno tu restauracyjek, sklepów z pamiątkami i pięknych widoków. Dojazd autobusem z portu bilet za 1, 60€ lub taxi za 6 € od kursu. Rano ruszamy dalej, na sąsiednią wysepkę Peristera. Gdzie w jednej z zatok znajduje się na plaży podobny ale w lepszym stanie wrak dużego kutra. niż w zatoce wraku na Zakintosz. Zastanawiam się w jaki sposób ten kuter znalazł się na plaży skoro zatoka całkowicie zasłonięta od morza.

Dalej skok na wysepkę Planistis, gdzie w zatoce od zachodu znajdujemy dogodne miejsce do kotwiczenia chowając się za małą wysepką w zatoce.. Spokój, kąpiele, spacer na brzeg. Możliwe, że spotkamy baraszkujące endemiczne tutejsze foki.

I już powrót ze względu na brak czasu i ograniczenia w Parku Narodowym nie płyniemy. Wracamy do stolicy wyspy Skopolos. Piękne, urocze miasto, gdzie port stanowi arenę dla amfiteatralnej zabudowy miasta. Miasto rozpropagowane też przez film Mama Mija. Tu i na wyspie kręcono większość scen do tego filmu.

Za każdym razem gdy tu zawitałem, natrafiałem na jakieś koncerty. Tutejszy zespół folklorystyczny w strojach spotykanych tylko na tej wyspie pokazał, piękne tańce greckie.

W tutejszych knajpkach przy promenadzie nad brzegiem nic nowego w meni ale polecam knajpkę w uliczce równoległej do promenady tuż koło kościoła knajpkę specyficzną. Prowadzi ją dwóch młodych mężczyzn. Brak jadłospisu, gdyż gotują co dzień inne potrawy greckie, zarówno rybne jak i mięsne, ale jak smaczne ! spróbować warto !!, a ceny na pewno mniejsze niż przy promenadzie.

Warto na następny dzień wynająć samochód, by objechać wyspę i oczywiście wspiąć się na skałę z kapliczką do której biegiem weszła Meryl Strip w filmie Mama Mija. Wrażenie niesamowite.

Następne dwa dni to już powrót do portu wyjścia. Ale zatrzymujemy się na nocleg w porciku Agia Kyristo tuż przy wejściu do zatoki Volos. W tym porciku warto stanąć po prawej stronie, by być w zasłoniętej od fal części portu.

Rano droga powrotna zatoką Evia do Nea Artaki. Skąd pociągiem powrót do Aten i jak jest jeszcze trochę czasu to zwiedzanie Akropolu.

W przyszłym roku Dodekanesos !!

 

„PODRÓŻ POŚLUBNA !!" artykuł młodej Mężatki

Wakacje. To co, że we wrześniu? Wreszcie są ! Rejs? Ze znajomym Kapitanem – tak! Greckie Sporady. Właściwie temat nieznany. Tak jak i żeglarstwo. Nie licząc paru wyskoków omegą na jeziorko. No i co? Strzał w dziesiątkę! Po pierwsze - wrzesień. Ludzi mniej. Pogoda jest przyjemna. Strach myśleć, co tutaj jest w lecie! Po drugie – rejs. Psychiczny odpoczynek od codzienności. Od pracy, komputera. Trochę czasu dla siebie, pomyśleć można, o tym, co tak naprawdę w życiu się liczy. Po trzecie, Sporady! Człowiek przyjeżdża, cieszy się ma wolne, a tu od razu bura - a że dlaczego tylko na tydzień? A to mało! I okazuje się, że mało. Dopłynęliśmy do Skiatos. Na więcej czas nie pozwala, bo przecież trzeba wracać. A tam świat by się nie zawalił. Następnym razem 2 tygodnie co najmniej!

Tak się jakoś złożyło, ze jesteśmy w podroży poślubnej, 5 miesięcy po ślubie. A teraz apel - narzeczeni, młodzi małżonkowie! Nie szukajcie ofert last minute. Zostawcie hotele, baseny i plaże przepełnione ludźmi. Czas na prawdziwy relaks. A to co, ze czasem Ci przyjdzie cumy rzucić, odbijacze zawiesić, ba! Obiad przygotować. To i tak Twój mąż ma przechlapane, a to Ty jesteś traktowana jak księżniczka. A mąż może spełnić swoje chłopięce marzenia o żeglowaniu w nieznane, nauczyć się nowych rzeczy, zabłysnąć. A w opaleniźnie wygląda jeszcze lepiej... No o Tobie nie wspominając!

I nie ma sie co martwic, ze nigdy sie nie pływało, że choroba morska, że niewygodnie. Ten rejs będziemy wspominać do końca życia. I warto było czekać! Z atrakcji – kąpiele w cichej zatoce, gdzie z łatwością dojrzeć można ławice rybek, pląsających w błękitnej wodzie. Plaże, które pachną najpiękniej na świecie – sosna i tamaryszkiem. Ja chce taki odświeżacz powietrza, który będzie mi przywodził na myśl te malownicze, zalesione wzgórza, stromo opadające ku wodzie. Na jachcie – dobra książka, opalanie w pontonie, na dziobie, na rufie, z przodu, z tylu, na złoto... A czasem z głośników pójdą szanty, albo klimatyczny Nohavica. Dla takich chwil warto żyć! Dla takich chwil warto czekać 12 miesięcy! A co w porcie? W zależności od miejsca, albo maleńka wioseczka na wyspie Trikari, gdzie atrakcja są dwie tawerny i monastyr z jednym mnichem. Zaiste, Trikari stawia na jakość. Na ilość postawili jedynie oliwki - ilość drzew oliwnych jest tutaj niesamowita. W pamięć zapada zachód słońca, obserwowany z pagórka na wyspie. W pamięć zapada przemiły właściciel restauracji i urocza pani kelnerka. A także to, że każdy napotkany turysta pozdrawia cie jak starego znajomego. Polecam Trikari! A jeśli ktoś ma dość pogoni i naszego podłego czasem cywilizowanego świata, polecam mu dołączyć do trzydziestu kilku stałych mieszkańców wyspy.

Swoje wrota uchyli zapewne również brama monastyru, ale to juz rozwiązanie nieco bardziej radykalne. A w innym porcie? Takim dajmy na to Skiathos- ruch, gwar, jak na Krupówkach. Ale i to ma swój urok. To tutaj zakupujemy pamiątki i prezenty dla najbliższych. To tutaj spotykamy najlepszego sprzedawcę w całej Grecji. Cala załoga, zaopatrzyła sie w jego towary, Ale i tutaj wystarczy wyjść wyżej, by poczuć prawdziwsze Skiathos. Pościgać sie z wszędobylskimi kotami, porozmawiać z miejscowa staruszką, która mówi, a jakże, po grecku, gdy my, znamy 2 słowa w tym języku. Da się. Wróćmy na pokład. To dobre uczucie czuć pod sterem 13 ton. To jeszcze lepsze uczucie czuć ciepło słońca i chłód wiatru na twarzy. Zmęczone oczy odpoczywają na zielonych zboczach porosłych sosnowym lasem. Niestety. Wszystko sie kończy. Trzeba było wziąć dwa tygodnie. Wtedy o Sporadach Północnych pewnie mogłabym napisać jeszcze więcej. Trzeba było słuchać Kapitana. Tylko dlaczego nie powiedział tego wcześniej? No nic, z pewnością wrócimy na jacht, by znów poczuć wolność i radość jaka daje żagiel pełen wiatru.

                                                   Pozdrawiam i polecam : Kasia Wójcik

                                                                                 młoda mężatka !!

dopisek kapitana! Kasia jest już szczęśliwą mamą i ma śliczną córeczkę !!! 08,2015r.

 

 

o9.jpg